przez Gof » sobota, 10 lipca 2010, 12:29
Kursy doszkalające są dla osób które coś kumają i trochę przejeździły, koleś który jest zielony nic z takiego kursu nie wyniesie, to będzie tylko strata czasu i nerwów. Co mu da omówienie przeciwskrętu, międzygazu czy pozycji w zakręcie jak on nigdy w życiu biegów nie zmieniał. Poza tym (przynajmniej w promotorze) doszkalanie jest dla osób które już mają prawko, w Lublinie nikt tego nie sprawdzał ale gwarantuję że koleś który nie jeździł nie poradzi sobie z tym i albo się zrazi albo go stamtąd wyrzucą albo jedno i drugie.
Już pomijając że taki kurs to spora dawka teorii którą trzeba przyswoić żeby wiedzieć w ogóle co i po co się robi (w promotorze z tego co pamiętam było 6 godzin luźnej pogadanki na temat zjawisk fizycznych które wpływają na motocykl podczas jazdy), jedyna szansa jest taka że koleś tam pójdzie i przetłumaczą mu że uczymy się przez ewolucję a nie rewolucję.
Pierwsze moto - jasne większe fajne "bo zapierdala" do czasu aż okaże się że nie umiesz go opanować a to się okaże bardzo szybko. Duże sprzęty nie wybaczają błędów które początkujący zawsze będą popełniali bo tak to jest z nauką a jazda to nie tylko odkręcenie manety (chociaż i to bywa dla początkujących trudne w dużym sprzęcie żeby nie ślizgnąć tyłu) ale przede wszystkim zakręty, hamowanie, manewry, jazda miejska to czasem naprawdę gwałtowne manewry które trzeba umieć. Duży motocykl jest ciężki i ma mocne zawieszenie i to sprawia że jest dużo trudniejszy do opanowania. A moc kusi, teksty typu "będę jeździł 50km/h" to można sobie rodzinie mówić żeby ich uspokoić... a potem okazuje się że koleś wchodzi za szybko w zakręt, panikuje, zdejmuje gaz, prostuje się przez to i kończy pod kołami ciężarówki z naprzeciwka... albo wjeżdża na piach, nie umie opanować bestii i kończy się ze złamaną nogą po przygnieceniu przez moto (bo po co komu ciuchy, przecież jemu w koszulce i krótkich spodenkach na pewno nic się nie stanie)... albo w zakręcie na parkingu za mało gazu, podpiera się nogą (bez odpowiednich butów) i kończy się zerwaniem ścięgna czy czegośtam...
Zresztą może powiecie że to pierdzielenie ale według mnie motocykle są dla odpowiedzialnych i w miarę dojrzałych ludzi którzy znają swoje możliwości i nie jeżdżą powyżej nich, takie jest moje zdanie... możesz mu pokazać tego posta, możesz wpisać w google "pierwszy motocykl najgorszy wybór" (był jakiś taki artykuł na ścigaczu o tym) a jak mimo wszystko się uprze to życzę mu po prostu powodzenia bo będzie mu naprawdę potrzebne...
Także weź kumpla na kurs, niech najpierw robi L-kę, trochę polata czymś słabszym, przewróci się parę razy, nauczy a może za rok pójdzie na ten kurs doszkalający i dalej sam już będzie wiedział na ile może sobie pozwolić i na jakim moto, to mu naprawdę da dużo więcej.
A i jeszcze jedno jak będziecie jeździli ogólnie razem to musisz pamiętać że on nie umie latać tak jak ty, wejście w zakręt z którym ty sobie spokojnie poradzisz jego może przerosnąć. A próby dogonienia kogoś, dorównania w dynamice jazdy komuś kto jeździ lepiej niż my bywają zdradliwe...
Ostatnio edytowano sobota, 10 lipca 2010, 12:38 przez Gof, łącznie edytowano 3 razy