Strona 1 z 2

Jazda w deszczu lub na mokrej nawierzchni.

PostNapisane: piątek, 7 maja 2010, 18:18
przez gladki83
Zdaje się, że nie było o tym za duzo. Jakie są wasze doświadczenia jazdy np w deszczu?? Ja jeszcze muszę powiedzieć nie miałem takiej przyjemności przynajmniej nie na motorze tego typu - skuterkiem 50 ccm to pocinałem w deszczu ale to inna bajka.

Jak się zachowywac w deczczu? Logika mi podpowiada tylko żeby nie reagować gwałtownie na moto zarówno hamulcem jak i silnikiem, jak i manetą. No i trzymać zdecydowany dystans od pojazdów... A może się myle?

PostNapisane: piątek, 7 maja 2010, 18:27
przez zolwik
Jeśli chodzi o mokre powierzchnie to unikam jak ognia zawsze malowanych nawierzchni tz.pasy rożnego rodzaju. (kiedyś wpadłem w poślizg ale wyszedłem).

A dohamowanie silnikiem jest dobre,

PostNapisane: piątek, 7 maja 2010, 18:29
przez gladki83
O białych pasach też właśnie słyszałem, ponoć śliskie jak lód :D

PostNapisane: piątek, 7 maja 2010, 18:47
przez ivan
Tak jak mówi żółwik unikać białych pasów (hamowanie i przyspieszanie), nie hamować gwałtownie, najlepiej dwoma hamulcami (łagodnie), hamować silnikiem oraz unikać kolein, bo jak się wpadnie w taką koleinę pełną wody to robi się nie ciekawie. Nie dość że ślisko to jeszcze wszystko spod kół leci na nogi.
Jak mocno nie pada to lepiej jechać szybciej (powyżej 100 km) żeby pęd powietrza usuwał krople deszczu z wizjera kasku.
No i oczywiście najlepiej mieć porządny strój żeby mokre gacie nie powodowały chłodu i niekomfortowej jazdy.
A tak poza tym to czasami lepiej zjechać na stację i przeczekać deszcz :D

PostNapisane: piątek, 7 maja 2010, 18:51
przez gladki83
I jeszcze jedno mi się nadunęło pytanko... a co jak widziecie zaje... kałużę?? :D wiem że najlepiej ominąć, ale jak nie ma możliwości?
A co z wyprzedzaniem i właśnie np przejechaniem podczas wyprzedzania przez taką koleinę?

PostNapisane: piątek, 7 maja 2010, 20:34
przez ivan
Moim zdaniem najlepiej wjeżdżać w taką kałużę przy jak najbardziej wyprostowanym motocyklu, a więc jak masz taką kałużę w łuku (jadąc w pochyleniu) to najlepiej dohamować przed kalużą wyprostować w miarę możliwości moto. Oczywiście wszystko zależy od sytuacji.
No i oczywiście jak wjeżdżamy w kałuże to jedziemy z taką samą prędkością, a więc nie hamujemy, nie przyspieszamy, kiera prosto i w myślach modlitwa żebyśmy nie przekonali się jak zimna jest ta woda ;)
Przy słabych oponach często możemy złapać aquaplaning i wtedy to już płyniemy jak na desce surfingowej i technika jazdy na nic się zdaje.
Jeżeli kałuża jest na tyle głęboka że nie widzimy asfaltu to najlepiej jechać tak jakbyśmy mieli spodziewać się najgorszego bo często takie kałuże kryją wyrwy w asfalcie, kawałki asfaltu i lepiej w coś takiego nie wjechać przy dużej prędkości.

PostNapisane: piątek, 7 maja 2010, 20:48
przez 82przemek
w deszcze nawet spoko jest jak ma sie dobre opony i tak jak mowili koledzi najlepiej unikac bialych pasow i nalowan na jezdni. a najbardziej co mnie denerwuje w jezdzie w deszcze to to ze przez wizjer malo co sie widzi

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 01:04
przez Cygi
kolega Ivan mowi zeby grzac powyzej 100 km/h zeby ped powietrze usuwał wode... ja robie inaczej przy mniejszej predkosci wystraczy skrecic łowe raz w lewo albo w prawo i woda splywa. Co do jazdy w deszczu to unikam kałuz i pasów, chowam komore zeby nie zamokła i jade w miare nie fisujac.. Nauczylem sie tez ze lepiej trzymac dystans przed jadacym autem zeby nie nachlapał na kurtteczke jakiegos błota czy innego scierwa. Wyprzedzanko z zachowaniem odległosci. :diabel:

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 07:25
przez WilQW
Witam
ja swoim imbrykiem w zeszłą niedziele zrobiłem ponad 50 km w deszczu/ulewie nie było mowy o przeczekaniu bo się nie zapowiadało, a przestało padać na drugi dzień rano przynajmniej u mnie, co do jazdy to nie była moja pierwsza w życiu ale pierwsza na tym moto, jak poprzednicy pisali unikać "białego" ja unikam nawet w słoneczne dni bo i czasami guma lubi uślizgnąć ;) wyprzedzać raczej się nie starałem bo po drogach było prze okropnie wody a gumę z tyły mam na wykończeniu, a że jechałem z plecaczkiem to nie głupiałem, jedynie na prostych leciałem tak do 100km/h, jedyny ale to dosyć trudny temat jaki mam to szybka kasku lało prze okropnie i nic nie było widać do tego jeszcze lubiła zaparować, ja jestem okularnikiem tak że po otworzeniu szybki dostałem po "cynglach" i dalej nic nie widziałem, ma ktoś może jakiś patent na zaparowaną szybkę ??
pzdr

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 07:44
przez 82przemek
sa srodki z antyfogiem wystarczy prysnac na szybka i znacznie mniej bedzie parowac

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 08:10
przez Pit
WilQW napisał(a):Witam
ja swoim imbrykiem w zeszłą niedziele zrobiłem ponad 50 km w deszczu/ulewie nie było mowy o przeczekaniu bo się nie zapowiadało, a przestało padać na drugi dzień rano przynajmniej u mnie, co do jazdy to nie była moja pierwsza w życiu ale pierwsza na tym moto, jak poprzednicy pisali unikać "białego" ja unikam nawet w słoneczne dni bo i czasami guma lubi uślizgnąć ;) wyprzedzać raczej się nie starałem bo po drogach było prze okropnie wody a gumę z tyły mam na wykończeniu, a że jechałem z plecaczkiem to nie głupiałem, jedynie na prostych leciałem tak do 100km/h, jedyny ale to dosyć trudny temat jaki mam to szybka kasku lało prze okropnie i nic nie było widać do tego jeszcze lubiła zaparować, ja jestem okularnikiem tak że po otworzeniu szybki dostałem po "cynglach" i dalej nic nie widziałem, ma ktoś może jakiś patent na zaparowaną szybkę ??
pzdr

NA zaparowaną szybkę najlepszy jest xr 1000 z antifogiem ;)

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 08:31
przez gladki83
Pit napisał(a):
WilQW napisał(a):Witam
ja swoim imbrykiem w zeszłą niedziele zrobiłem ponad 50 km w deszczu/ulewie nie było mowy o przeczekaniu bo się nie zapowiadało, a przestało padać na drugi dzień rano przynajmniej u mnie, co do jazdy to nie była moja pierwsza w życiu ale pierwsza na tym moto, jak poprzednicy pisali unikać "białego" ja unikam nawet w słoneczne dni bo i czasami guma lubi uślizgnąć ;) wyprzedzać raczej się nie starałem bo po drogach było prze okropnie wody a gumę z tyły mam na wykończeniu, a że jechałem z plecaczkiem to nie głupiałem, jedynie na prostych leciałem tak do 100km/h, jedyny ale to dosyć trudny temat jaki mam to szybka kasku lało prze okropnie i nic nie było widać do tego jeszcze lubiła zaparować, ja jestem okularnikiem tak że po otworzeniu szybki dostałem po "cynglach" i dalej nic nie widziałem, ma ktoś może jakiś patent na zaparowaną szybkę ??
pzdr

NA zaparowaną szybkę najlepszy jest xr 1000 z antifogiem ;)


dla uściślenia z Pinlock'iem :D Dobry kask. Sam go mam, ale też nosze okulary i czasem to okulary paruja a kask w porządku :(

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 08:52
przez Pit
WilQW napisał(a):Witam
ja swoim imbrykiem w zeszłą niedziele zrobiłem ponad 50 km w deszczu/ulewie nie było mowy o przeczekaniu bo się nie zapowiadało, a przestało padać na drugi dzień rano przynajmniej u mnie, co do jazdy to nie była moja pierwsza w życiu ale pierwsza na tym moto, jak poprzednicy pisali unikać "białego" ja unikam nawet w słoneczne dni bo i czasami guma lubi uślizgnąć ;) wyprzedzać raczej się nie starałem bo po drogach było prze okropnie wody a gumę z tyły mam na wykończeniu, a że jechałem z plecaczkiem to nie głupiałem, jedynie na prostych leciałem tak do 100km/h, jedyny ale to dosyć trudny temat jaki mam to szybka kasku lało prze okropnie i nic nie było widać do tego jeszcze lubiła zaparować, ja jestem okularnikiem tak że po otworzeniu szybki dostałem po "cynglach" i dalej nic nie widziałem, ma ktoś może jakiś patent na zaparowaną szybkę ??
pzdr

NA zaparowaną szybkę najlepszy jest xr 1000 z antifogiem ;)

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 09:09
przez guardian_angel
Ja staram sie raczej nie jeździć specjalnie w deszczu, no ale jak złapie w czasie jazdy to trudno. ja stosuję sie do takich zasad:

Zmniejszenie prędkości przynajmniej o 1/3 niz normalnie bym przejechał np prosta lub zakręt.

Mniejszcze pochylanie się w zakrętach, pokonywanie ich większym łukiem.

Unikanie jazdy po malowanych liniach, pasach, znakach na drodze, studzienkach, dziurach, kałużach, torach tramwajowych.

Kałuża, przyhamować, starać się przejechać przez brzeg kałuży tam gdzie najpłycej, na gazie żeby silnik cały czas ciągną (nigdy na 0 gazu i na sprzegle).

Hamowanie, zakładam dużą poprawkę niż zykle czyli hamuję o wiele wcześniej niż nakazuje rozsądek, a to dlatego żeby osuszyć klocki i podnieść ich sprawnośc działania.

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 11:28
przez PozytywnieZakreconyWariat
Unikanie jazdy po malowanych liniach,pasach,stzałkach itd najlepiej sobie wyćwiczyć nawet podczas jazdy"na sucho" :) Gorąco polecam!

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 12:01
przez Cygi
zapomniałem dodac ze pierwsze kropelki sa najgorsze.. kurz na drodze zamienia sie w ciapke błotna i wiadomo ze przyczepnosc spada.. potem jak sie rozpada jest troche lepiej ale nie ma to jak suchy asfalcik...

PostNapisane: sobota, 8 maja 2010, 19:33
przez pegaz
Unikac bialych pasow na jezdni, kolein a szczegolnie tych z woda, kaluz. Co do predkosci to trudno powiedziec, bo to zalezy od warunkow, ale na pewno ostroznie. Druga hamowania na pewno bedzie dluzsza.

PostNapisane: niedziela, 9 maja 2010, 11:56
przez mynka_uk
nie zapominajcie o metalowych włazach studzienek jak popada to robia się paskudnie śliskie.... a co do kałuż to ja bym uważał bo kiedyś jadąc samochodem urwałem koło bo jakiś cymbał ukradł metalowy właz do studzienki. Kałuża wyglądała ok... Całe szczęście że jechałem autem to tylko zaliczyłem pobocze bo urwałem przednie koło. Motocyklem pewnie bym się zabił. Od tego czasu kałuże omijam z daleka i to nie ze wzgledu na poduszkę wodną pojawiającą się pod oponą bo na moto w zasadzie ten problem nie występuje tylko na wszelakie dziury w jezdni....

PostNapisane: niedziela, 9 maja 2010, 17:34
przez kyrtap87
mynka_uk, tam u was kradną pokrywy od studzienek , to chyba nasi, sorki za ot

PostNapisane: niedziela, 9 maja 2010, 20:20
przez ivan
Tak jak mówi Cygi, pierwsze krople deszczu są najgorsze bo jedzie się jak po grochu, a jak dobrze popada to chociaż asfalt jest oczyszczony z syfu.

Odchylanie głowy w lewą/prawą stronę aby spłynęły krople z wizjera są ok, ale przez chwilę nie widzimy nic do przodu, ale rzeczywiście czasami też tak robię. Niektóre rękawice mają zpecjalna gumową nakładkę na palcu aby usuwać krople z wizjera (podobnie jak narciarskie).