Skoro w końcu znalazłem GSXF-owe forum jajeczno-imbryczych(czajnicznych) entuzjastów to pomyślałem że nie może mnie wśród Was zabraknąć. Co by tu napisać...
Nazywam się Marek, choć wszyscy i tak mówią na mnie Zając a ta ksywa przylgnęła do mnie już w przedszkolu. Podejrzewam że moje szalone przedszkolanki ją wymyśliły. Sam nie wiem czy wzięło się to od mojego szybkiego usposobienia czy od nazwiska, tak czy owak zostałem Zającem po dziś dzień. Studiuje na Uniwersytecie Gdańskim, tutaj również zajmuje się organizacją przedsięwzięć kulturalnych, reżyserią i montażem krótkich form filmowych, organizacją akcji charytatywnych. Jestem instruktorem ZHP chociaż nie pracuję już z dzieciakami. Wolny czas spędzam albo na moto, albo na rowerze albo morzu. (jachtowy sternik morski i motorowodny sternik morski).
Swoja motocyklową przygodę rozpocząłem w 2008r od zakupu starej leciwej WSK175, na której zjeździłem całe województwo wzdłuż i wszerz łapiąc pierwsze moto szlify. Od tamtego momentu na zawsze pokochałem zapach benzyny, spalin, rozgrzanego asfaltu i pędzącego powietrza. Moją wieśkę odbudowałem od podstaw 'tymi ręcami, o i tymi palcyma', aż pewnego razu komuś na tyle się spodobała, że drapnął mi ją z podjazdu pod domem. Nie powiem, przykuwała oko swoim nietypowym malowaniem ale no cóż... bywa. Moja głupota, mój ból. Po wuesce i mandacie za brak uprawnień przyszło prawo jazdy i kilka motocykli kursowych. Później miałem krótki epizod z Yamahą XT600, po czym, po bardzo długiej przerwie, niespodziewanie spadło na mnie z nieba duże Jajo. Dokładnie to 2 tygodnie temu. Tak się z moim wiśniowym jajkiem polubiliśmy, że w ciągu tego tygodnia, które jest moim pierwszym tygodniem na tym motocyklu zrobiłem 600mil
Jak na chwilę obecną mogę powiedzieć, że jest bardzo wygodna, ma wystarczająco kuców (przy jeździe z pasażerem ciągną trochę słabiej ale jest przyzwoicie), ekonomiczna, przerażająco głośna, bo ktoś jej wybebeszył tłumik i jest pusty jak brzuszek dziewczynki z zapałkami.
Myślę nad zmianą koloru i polerką tych utlenionych lag, ale ... pojeździmy zobaczymy





