Strona 1 z 2

Poradnik - instalacja alarmu w jajku

PostNapisane: środa, 18 listopada 2009, 21:37
przez Gof
Postanowiłem napisać dla potomności żeby inni się nie męczyli. Jak się komuś przyda to można podpiąć. Poradnik dotyczy jajka 750 z 2001 r. - nie wiem czy kolory kabelków w innych gsxf-ach są takie same. Oczywiście wszystko na swoją odpowiedzialność - jak ktoś nie jest pewien swoich sił to niech lepiej odda jajko z alarmem komuś kto mu to zrobi.

Mój wybór padł na alarm spy moto: http://www.stig.pl/produkty.php?id_produktu=226&id=311 - ale równie łatwo powinno się dać podpiąć każdy inny alarm.

Co do samego alarmu - chciałbym go polecić ale raczej nie mogę, w tej cenie spodziewałem się czegoś lepszego. Klapka pilota odpada a żeby wyzwolić alarm trzeba naprawdę się postarać i mocno poskakać po moto (może z czujnikiem mikrofalowym jest lepiej, ja mam bez - w wolnej chwili zrobię sobie przejściówkę do czujnika rtęciowego, ale to osobny temat). Plus zasięg pilota - można odnieść wrażenie że on działa tylko w otwartym terenie, wystarczy mała betonowa ściana i 30m od moto już zasięgu nie ma (znacie most Grota w Wawie od strony Pragi? Postawiłem moto na tym "parkingu" i pod samym mostem już nie było zasięgu). No ale trudno.

Alarm da się założyć bez rozbebeszania połowy moto - właściwie to nie odkręciłem żadnej plastikowej części jajka.

Czego potrzebujemy:

- nożyk tapicerski albo jakikolwiek - do zdejmowania izolacji
- lutownica - polecam do tego 60W
- cyna - ja używałem 1mm
- taśma izolacyjna (jest w zestawie z alarmem)
- opaski zaciskowe ("tyrytytki") - ale to niekoniecznie
- śrubokręt krzyżakowy (żeby dla pewności odłączyć akumulator na czas zabawy i nie wywołać małego pożaru np. upadającym kabelkiem)
- umiejętność lutowania
- w przypadku spy moto potrzebny będzie też przekaźnik rozwierny (czyli taki który normalnie ma zwarte styki a po podaniu napięcia je rozłącza - może być też taki który przełącza styki po podaniu napięcia) - jakikolwiek na 12V, 10A spokojnie wystarczy, do kupienia w sklepie elektronicznym albo na Allegro, tylko trzeba zwrócić uwagę żeby był rozwierny albo miał rozwierną sekcję

Ze spy moto wychodzą kabelki:

- czarny - masa
- czerwony - 12V podawane ciągle
- brązowy - 12V podawane po przekręceniu stacyjki
- niebieski - do startera (ja nie podłączałem)
- dwa żółte - do kierunkowskazów
- szary - niepodłączony w środku
- różowy - alarm podając na niego masę odcina zapłon

Zanim podejdziemy do moto musimy przylutować przekaźnik - bo w jajku zapłon odcina się nie przez podanie masy tylko przez rozłączenie obwodu. Odcinamy przy wtyczce szary kabelek, różowy trochę dalej (żeby móc przylutować przekaźnik) i zdejmujemy izolację z czerwonego. Mamy teraz:

- czerwony ze zdjętą izolacją
- różowy idący do alarmu
- różowy luzem (do podłączenia w jajku)
- szary luzem (jak wyżej)

Podłączamy przekaźnik:

- cewka przekaźnika: jeden koniec - czerwony, drugi - różowy idący do alarmu
- styki przekaźnika: jeden koniec - różowy luzem, drugi koniec - szary luzem

Idea jest taka że kiedy alarm poda na różowy kabelek masę, to przekaźnik rozłączy obwód w jajku.

Izolujemy przekaźnik, idziemy do jajka, zdejmujemy siedzenie, odkręcamy klemy akumulatora i wyciągamy puszkę z bezpiecznikami. Mamy tam m.in. grube przewody - czerwony i pomarańczowy. Z czerwonego zdejmujemy izolację, pomarańczowy przecinamy. Czyli mamy trzy jakby połączenia:

- czerwony ze ściągniętą izolacją
- pomarańczowy idący do bezpieczników
- pomarańczowy idący do jajka

Teraz:

- czerwony z alarmu podłączamy do czerwonego w jajku
- szary z alarmu podłączamy do pomarańczowego idącego do bezpieczników
- brązowy i różowy z alarmu (czyli różowy z naszego przekaźnika) łączymy razem do pomarańczowego idącego do jajka

Zdjęcie pokaże najlepiej.

Obrazek

Teraz masa i kierunki. Masę postanowiłem podłączyć do masy idącej do kierunków - bo akurat tam była dostępna. Po prawej stronie jajka idą kabelki do tylnej lampy:

Obrazek

Interesują nas dwie wiązki idące do dwóch dwustykowych kostek - jedna ma kabelek czarny z bialym paskiem i czarny, druga czarny z białym paskiem i ciemnozielony. Tylko nie rozpinajcie tych kostek - właściwie to nie trzeba, a nieźle się namęczyłem żeby je potem włożyć bez zdejmowania owiewki. Zdejmujemy izolację z czarnego, ciemnozielonego i któregoś czarnego z białym paskiem (obojętne którego - są dwa, do obu będzie dobrze). Do czarnego i zielonego podłączamy po jednym żółtym z alarmu, do czarnego z białym paskiem - czarny z alarmu.

Obrazek

Potem wszystko lutujemy w taki sposób, że lutownicą rozgrzewamy połączenie i po drugiej stronie przykładamy cynę. Cyna ma się roztopić o gorący kabel a nie o grot lutownicy. Dzięki temu mamy pewność dobrego połączenia - nie zrobi się zimny lut i nie rozleci się na pierwszej dziurze. Izolujemy wszystko, wkładamy skrzynkę bezpieczników na miejsce, przykręcamy akumulator, sprawdzamy wszystko jeśli działa to spinamy "tyrytytkami" żeby nie latało.

Pierwsze próby dobrze przeprowadzać z odłączoną syreną - po co ma wyć bez potrzeby.

PostNapisane: czwartek, 19 listopada 2009, 07:38
przez guardian_angel
gof, módl sie żeby złodziej nie przeczytał tego postu :)

PostNapisane: czwartek, 19 listopada 2009, 08:03
przez firefox
Moim zdaniem, zlodziej jak ma ukrasc to ukradnie a na pewno zeby ukrasc nie sledzi wczesniej for :P, bynajmniej ja tak nie robie heheh :P

PostNapisane: czwartek, 19 listopada 2009, 08:20
przez Nyuno
A ty co potrafisz ukraść, poza męskimi sercami? :P

Zaje*iście napisany step by step tutorial :)

PostNapisane: piątek, 20 listopada 2009, 01:17
przez DiElektryk
Ja jednak prponuję wyciąć informację dotyczącą odcięcia... ale co ja tam wiem :shock:

PostNapisane: piątek, 20 listopada 2009, 08:39
przez miki1406
Albo przenieść ten tutorial do zamkniętej części forum (dla klubowiczy)

PostNapisane: niedziela, 23 października 2011, 22:09
przez Gof
Napisałem w innym temacie ale napiszę też tu.

Temat powstał dwa lata temu i napisałem w nim że wystarczy jakikolwiek przekaźnik na 12V. Okazało się że nie wystarczy jakikolwiek. W moto są takie przeciążenia i wibracje że normalne przekaźniki (samochodowe też) padają jak muchy, zaczyna się od tego że moto zaczyna gasnąć na wybojach (i zastanawiasz się kiedy zgaśnie w złożeniu albo przy wyprzedzaniu - i nie jest to wina luźnej stopki) a kończy na tym że w nocy w ulewie w jakimś ciemnym lesie w środku dupy 200km od domu trzeba rozbierać moto i świecąc sobie telefonem zdejmować zębami izolację z kabli bo przekaźnik nawalił...

Teraz wsadziłem tam Omrona (najlepszy i najdroższy jaki znalazłem - przy czym "najdroższy" to kilkanaście zł), konkretnie przymocowałem go do ramy i póki co (parę miesięcy) jest dobrze.

PostNapisane: poniedziałek, 24 października 2011, 10:46
przez DiElektryk
Gof wystarczy po prostu że przekaźnik będzie pracował jako NC, wtedy może być nawet taki za 1zł i nie ma prawa się nic dziać. Twoja konfiguracja jest niezgodna z przepisami unijnymi - nie powinno być opcji że gaśnie podczas jazdy ze względu właśnie na niebezpieczeństwo takiej sytuacji. Całe szczęście masz więcej szczęścia niż rozumu :) i nic Ci nie jest. Pozdrawiam.

PostNapisane: poniedziałek, 24 października 2011, 14:35
przez Gof
Jest NC - przeczytaj dokładniej ;] i mimo tego styki drgają i się rozłączają. Co do przepisów unijnych to mój osobisty stosunek do unii i jej przepisów jest mocno seksualny ale to prywatne zdanie :)

PostNapisane: poniedziałek, 24 października 2011, 16:49
przez DiElektryk
To polecam przekaźniki sunhold hermetyczne nie do zabicią - nie kojarzę żebyśmy mieli jakąś reklamację na to. Co nie zmienia faktu iż po przerobieniu iluś set przekaźników nie miałem takich sytuacji aby się styki rozlatywały.

PostNapisane: poniedziałek, 24 października 2011, 18:22
przez unio
Ja mam na zwykłym przekaźniku NC za 5zł i nic sie nie dzieje. Do rozłaczenia zapłonu układ jest wpiety do modułu. Nie ma prawa się dziać bo sprężynka trzyma styki "w stanie spoczynku" i żadne wibracje nie mają takiej siły jak zasada elektromagnesu żeby styki zwierały drugą część obwodu. Możesz położyć przekaźnik na taśmie wibracyjnej i może on podskakiwać na pół metra w górę i nic nieprzewidywalnego się nie stanie. W aucie mam tez podobny do świateł dziennych i też wszystko jest ok a tam do właczenia św. jest cały czas pod napięciem i cewka trzyma na zwartych górnych stykach.

PostNapisane: niedziela, 24 marca 2013, 16:08
przez c-kozi
Czytam i czytam. Wszystko jest jasne oprócz jednej rzeczy. A mianowicie. Jeśli przekaźnik ma być w czasie pracy silnika (zamkniętego obwodu zapłonu) w pozycji NC czyli nie pobiera prądu. To jeśli przekaźnik po uzbrojeniu alarmu przejdzie w stan NO to cewka pracuje i pobiera prąd. To nie spowoduje to rozładowania akumulatora po tygodniowym postoju????

PostNapisane: niedziela, 24 marca 2013, 16:12
przez Gof
Alarm wlacza ten przekaznik tylko na kilka sekund, zeby zgasic silnik, potem odpuszcza.

PostNapisane: niedziela, 24 marca 2013, 16:17
przez c-kozi
Jak odpuszcza :shock: . Czyli po uzbrojeniu alarmu masa odcinająca zapłon rozłącza tylko na chwilę a później obwód ponownie jest zamknięty ???

PostNapisane: niedziela, 24 marca 2013, 16:25
przez unio
W moim przypadku rozładuje sam alarm po kilku dniach ze wzgledu na małą pojemnośc akumulatora ale to raczej nie przez przekaźnik ale przez pobór prądu po jego załączeniu dlatego alarmu używam najczęściej "na ulicy na postoju" czy na parkingu pod domem a nie w garażu w zimę. Jeżeli motocykl jest używany na co dzień w sezonie nie ma z tym problemu. Alarmy z wyższej półki mają nieco mniejsze pobór. Przekaźnik podaje tylko impuls (+) ma moduł który rozwiera obwód zapłonu po trzymaniu odpowiedniego przycisku na pilocie Gdzieś opisałem sobie schemat połączeń ale to było 4 lata temu więc nie wiem gdzie leży.

PostNapisane: niedziela, 24 marca 2013, 16:37
przez c-kozi
Jeśli chodzi o zdalne gaszenie moto za pomocą pilota to rozumiem, że impuls może być krótki. Ale jeśli chodzi o uzbrojony alarm to z tego co wiem to rozłącza on obwód do momentu dezaktywacji alarmu.

PostNapisane: niedziela, 24 marca 2013, 20:06
przez Gof
Przy zdalnym gaszeniu na parę sekund. Gdy alarm jest uzbrojony to odłącza zapłon dopiero po wykryciu przekręcenia stacyjki (i wtedy zaczyna wyć). Czyli uzbrojony alarm nie zasila przekaźnika.

PostNapisane: niedziela, 24 marca 2013, 21:00
przez unio
Zgadza się.

Re: Poradnik - instalacja alarmu w jajku

PostNapisane: środa, 26 listopada 2014, 14:41
przez michalm83
Kurcze fotki w temacie zniknęły. A ja odłączyłem alarm i tera moto nie odpala.
Były wpinki w 6 przewodów a przewód który daje sygnał na rozrusznik był przecięty.Ten przecięty połączyłem i rozrusznik działa. Ale coś jeszcze odcina zapłon.
Ktoś coś podpowie ??Czy mam szukać przekaźnika o który pisał GOF??

Re: Odp: Poradnik - instalacja alarmu w jajku

PostNapisane: środa, 26 listopada 2014, 15:51
przez Gof
Na poczatek zrob tak - sprobuj zidentyfikowac kazdy przewod, ktory idzie do nieobecnego juz alarmu. Kazdy z nich gdzies idzie, gdzies sie konczy i z czyms sie laczy, prawdopodobnie z jakims przewodem w wiazce. Sprawdz gdzie, napisz sobie, z jakim kolorem przewodu w wiazce laczy sie kazdy z nich, zerknij na schemat moto w serwisowce - moze cos jest przeciete i alarm mial przekaznik, a moze byl dolozony przekaznik. Jak nic nie wymyslisz to napisz tu, z jakimi przewodami one sie lacza oraz czy zauwazyles, zeby ktores przewody byly przeciete, sprobujemy cos wykombinowac.