Witam,
w ostatnią sobotę postanowiliśmy się wybrać na małą popołudniową wycieczkę do naszych południowych sąsiadów,
celem było zwiedzenie zamku w Bruntalu a następnie zasmakowanie po raz kolejny przepysznej i baaaaardzo taniej kuchni czeskiej,
co do zamku w Bruntalu niestety się spóźniliśmu gdyż jest otwarty tylko do 17, więc pozostało tylko obejrzenie budynku z zewnątrz, cyknięcie zdjęć i postanowiliśmy polatać troszeczkę po czeskiej stronie Gór Opawskich,
I w tym momencie chciałbym napisać o czymś co mi nie daje spokoju, a mianowicie:
jak to możliwe że porównując drogi polskie i czeskie mam wrażenie że przenoszę się w inną epokę. Drogi dojazdowe do granicy polsko-czekiej to istna katorga, dziura na dziurze dziurą pogania, czasami obawiam się że jak wpadnę w wyrwę na jezdni (bo trudno to już nazywać dziurami) to przednie koło po prostu ostanie tam na zawsze, także do granicy nie szybciej niż 60kmh, ale za to po przekroczeniu pozostałości budynków z przejścia granicznego nagle INNY ŚWIAT!!! ZERO - totalne ZERO dziur, asfalt gładki jak stół, drogi szerokie, pasy jakby malowane inną farbą(motur nie traci tak szybko przyczepności) krótko mówiąc KOSMOS, aż chce się jeździć.
Na drogach sporo motocykli, widać że każdy czerpie radość z jazdy, winkle pierwsza klasa po prostu banan nie schodzi z twarzy.
I w tym miejscu wypada zadać pytanie:
jak to jest że zima w Czechach była podobna jak u nas (może nawet bardziej sroga bo i wysokości npm wyższe) a stan dróg dzieli po prostu kilka lat świetlnych, podczas gdy po naszej stronie granicy mozna wpaść w dziurę i istnieje pradopodobieństow że w ową dziurę "wpadnie się razem z motocyklem i nikt nigy Cię nie znajdzie" to po stronie czeskiej miód malina, jakby tam nie było mrozów, śniegu itp. Czy w Polsce tak trudno coś zrobić dobrze??
Wiem że nic tym postem nie zmienie ale strasznie mnie wkurza że państwo o wiele mniejsze od Polski może tak genialnie zadbać o infrastrukturę, na dłuższą metę to jest bardzio dobra inwestycje, dobre drogi = spora rzesza motocyllistów= tankowanie czeskiego paliwa + jedzenie + ew. noclegi i biznes się kręci,
niestety mam wrażenie że jaśnie nam panujące trole z Wiejskiej nigdy tego nie pojmą i będziemy żyć w świecie dróg dziurawych....
Ja osobiście przy każdej okazji będę odwiedzał naszych południowych sąsiadów i u nich tankował i się stołował a może i przy dłuższych wyjazdach nocował, taki mój mały protest, , a co....
pozdrawiam
a tak oto prezentowała się nasza trasa (niemalże w każdy weekend zahaczam o te okolice, gdyż jak wspomiałem radość z jazdy genialna)
http://maps.google.pl/maps?f=d&source=s ... =UTF8&z=10
