Strona 1 z 1

Chorwacja

PostNapisane: poniedziałek, 28 listopada 2011, 21:51
przez blue angel
Jak w temacie czy może ktoś był ??? Plan jest taki że mam jechać w maju 2012 r. i szczerze powiem, że jak jechałem do Zakopanego było OK choć 830 km zajęło 14 godzin. Tu jest 1300 km ale pewne jest że nie damy rady na 1 dzień zresztą nie chce zabić plecaczka który ze mną jedzie. Co prawda trasa 1300 km ale 1100 to autostrady. Postój w okolicach Monachium to jakieś 700 - 750 km i druga część do Wenecji i potem Chorwacja.

PostNapisane: wtorek, 29 listopada 2011, 20:41
przez LatajacySlon
Pamiętaj, że w maju w Chorwacji pogoda wcale nie jest taka pewna. Ja właśnie zarzuciłem ten pomysł - znajomi podczas długiego weekendu 2011 na 14 dni które byli, mieli może 4 dni słoneczne. i z 6 deszczowych. Adriatyk nie jest wtedy ciepły - tzn ma 6-18 stopni, ceny prócz noclegów wcale nie są tańsze. Ja już kilkakrotnie byłem w Chorwacji we wrześniu i ta porę szczerze polecam - woda ciepła, ludzi mało (relatywnie), mało puszek. Przez Chorwacje koniecznie leć Jardanką - winkiel za winklem ogólnie miód po uszy, dodatkowo większość trasy po remoncie ze świeżutkim asfaltem - ale w tym przypadku licz się z mniejszymi przelotami dziennymi. Ogólnie my na moto lecieliśmy 2x700km i było ok - trochę tylko kark bolał ;) - ale to jeszcze było moją xj600s.

Ja z Żoną w tym roku byliśmy co prawda w Italii, ale lecieliśmy przez Wenecję. Więc nasze trasy się po części pokrywają. Przez Austrię polecam lecieć bocznymi trasami (jak wjedziesz w góry). Alpy miażdżą i to w każdym calu! Licz sobie podczas podróży przystanki co 300km - trzeba dać dupsku odpocząć i nakarmić moto.

Jazda autostradą na zachodzie jest strasznie męcząca i nudna. Cały czas tiry, puszki itp. Można ciąć ile wlezie, ale ile w tym przyjemności? Ja jak wracałem, to trasę 700km, z przystankami zrobiliśmy w 6 godzin, ale to cały czas przelotówa na poziomie 150kmh - dla nas autostrada tylko jeśli konieczna.

PostNapisane: wtorek, 29 listopada 2011, 22:00
przez blue angel
Dzieki LatajacySlon za odpowiedź. Niestety w dniach 30 maj - 2 czerwca 2012 mam spotkanie klubu motocyklowego w Chorwacji i nie da się tego przełożyć. Na moje nieszczęście nie mogę mieć urlopu w czerwcu więc jedyny wolny termin to II połowa maja. Ciągle walczę z myślami czy jechać. Prześledziłem setki postów dotyczących wyjazdów na CRO i dalej jestem w kropce. To pierwsza tak długa trasa wspólna z żoną i tego się trochę boję choć znajomi zapewniają, że jak trzeba to jedziemy cały dzień i postoje choćby co 200 km. Ech osiołkowi w żłoby dano. Człowiek to dziwne stworzenie sam sobie wyszukuje problemów. :)

PostNapisane: środa, 30 listopada 2011, 22:25
przez LatajacySlon
Lecieć, lecieć :) myślałem że to wyjazd planowany ot tak, ale jesli masz spotkanie klubu, to się nie zastanawiaj :D Turystyka motocyklowa ogólnie jest super. Jeśli nie przerażają twoją Żonę ograniczenia co do pakunków, to brać i jechać :) Moja po tych wyjazdach sama zażyczyła sobie 2oo.

Nie chwiałbym, aby poprzedni post odwiódł Cię od tego pomysłu, po prostu maj to ruletka :) My przez Alpy lecieliśmy przy temp -5 st jak i przy + 20 st w odstępie raptem 3 dni. I jak bym w tym roku nie leciał do Neapolu, na 90% lecielibyśmy do Chorwacji na weekend majowy - bo jesteśmy zakochani w tym kraju :) Ponadto sprecyzowałeś termin na 2 poł. maja, a to prawie czerwiec, i wtedy w Chorwacji raczej pogoda bankowa jest :)

Także zebrać sprzęt i lecieć :) Jak lecisz pod namioty, to mogę Ci podoradzac w doborze sprzętu, chyba że lecicie po pańsku - do hoteli wtedy to tylko bielizna na zmianę potrzebna jest :)

PostNapisane: czwartek, 1 grudnia 2011, 21:50
przez blue angel
LatajacySlon zaczynasz być moim guru wycieczkowym :)

Ja do pomysłu wyjazdu jestem nastawiony 40 do 60 % na tak ale strach zostaje. Ale ciśnienie współbraci z klubu ogromne no i świadomość tego, żę to jest coś co się nie zdarza codziennie. Co do listy co zabrać to po częsci posiłkuje się

http://pilak.republika.pl/podnamiot.htm

musze trochę pozmieniać bo faktycznie jadę "po pańsku" :) . Jest nas koło 20 osób i chyba będziemy szukać kwater w miejscowości Umag bo tam jest konferencja klubu. na razie to pomysł w powijakach ale szykuję się psychicznie.. Wszelkie rady Was bardziej doświadczonych w tematach pakowania, wyboru co zabrać, jak się przygotować są na wagę złota.

Co zrobiłem do tej pory
1. mam olej i filtr na wymianę
2. zmieniłem oponu na michalin Pilot Road 3
3. usilnie szukam stelaża do kufra centralnego

PostNapisane: czwartek, 1 grudnia 2011, 23:10
przez LatajacySlon
Żaden ze mnie obieżyświat :) Po prostu załapaliśmy bakcyla, ale tez z Żoną jeździmy w dalsze trasy od niedawna ;) Do Neapolu też chwieliśmy lecieć na moto, ale w ostateczności strach zwyciężył i lecimy samochodem (naczytaliśmy się o kradzieżach na południu Włoch itp, ponadto już ze znajomymi, którzy jadą z nami, umówiliśmy się na wspólny przejazd puszką).


Kufry, lub chociaż jeden to podstawa. Miałem jechać do Włoch z sakwami, ale szczególnie dla plecaczka był by to duży dyskomfort - poza tym bał bym się je gdziekolwiek zostawiać z jakimiś bardziej wartościowymi przedmiotami. Ja dotychczas na yamaszce miałem w sumie 130l (42lx2 +46l centralny) I to starczało na 2 osoby na 2-3 tygodnie (ale jeden kufer to sam sprzęt biwakowy). Także jeden centralny, jakiś porządny np Givi Maxia + ewentualne sakwy na bok (na mniej wartościowe przedmioty) albo zestaw na boki i do tego wingrack, spokojnie dadzą radę. Niestety szykuj się na wydate rzędu 800zł na centralke + ewentualnie 1100zł na używany zestaw na boki motocykla :( Ewentualnie centralny + duży tankbag np http://www.all4bikers.pl/tank-bag-t478-3342-p-536.html też jest dobrym pomysłem.


Co do moto, ja zawsze oddaje je na przegląd przed wyjazdem. Standard to łożyska (szczególnie główka ramy), uszczelniacze, wymiana oleju itp - czyli standard. Oczywiście opony itp też są dobrym pomysłem - jak będziesz latał po winklach, obejrzyj sobie (jeśli jeszcze nie znasz tej pozycji) "Twist of the Wrist 2".

Z przydatnych rzeczy: reperaturka do opon z nabojami do CO2 (ze 100zł kosztuje, a w razie kapcia po 15 minutach możesz jechać dalej - nie kupuj pianek itp bo tylko oponę zasyfisz.) Osobiscie kupiłem jeszcze zapasową żarówkę H4 (tak z doświadczenia kiedy to mi na trasie padła i musiałem jechać na pozycyjnych). Ja mam jeszcze w motocyklu gniazdko na 12V do navi.

Co do pakowania - na pewno apteczka. Mi tyłek uratował kiedyś stoperan ;) także nawet takie prozaiczne leki się przydają. Mam zawsze ibuprom, fervex, jakiś lek rozgrzewający, no i standardowe wyposażenie pateczki.

Aha i jakąś latarkę weź, (małą na ledach - najlepiej czołówke), zippy (samozaciskowe opaski) i powertape - nigdy nie wiadomo kiedy mogą się przydać ;)

PostNapisane: czwartek, 8 grudnia 2011, 03:42
przez Bartek Tymoszuk
Latający Słoniu , gdzie serwisujesz moto ?

PostNapisane: czwartek, 8 grudnia 2011, 16:28
przez LatajacySlon
Ostatnie 2 sezony w Bradosie - ale to w sumie poprzedni motocykl tam tachałem. Terminy to u nich rzecz abstrakcyjna, ale są uczciwi (tak mi się przynajmniej wydaje). Gsxf od nowości był serwisowany w Motohybid w Zabrzu, teraz też pewnie w Bradosie będzie - aczkolwiek oleje, płyny, klocki to raczej sam zmieniam.