Strona 1 z 1

Wino to nie alkohol - jedziemy to sprawdzić

PostNapisane: niedziela, 12 sierpnia 2018, 07:12
przez lewmichal
11.08.2018 - dzień I
Po dłuższej przerwie znów ruszyliśmy w trasę, by opowiedzieć o podróży do kraju, o którego istnieniu niejeden z Was nie pamięta. Do ostatniej chwili wierzyliśmy, że będzie nas trzech. Życie zweryfikowało nasze plany - jedziemy na dwie maszyny. Po okresie totalnego upału, dzień przywitał nas przyjemną temperaturą 20st. C. Wyjazd opóźniliśmy o godzinę ze względu na poranną mgłę. Po dopięciu kasków ok. 8.15 ruszyliśmy w stronę wschodniej granicy. W okolicach Zamościa odkręciliśmy mocniej manetki, by uniknąć spotkania z sinymi, burzowymi chmurami. Zatrzymując się przed samym szlabanem na przejściu granicznym Dołhobyczów - Uhrynów byliśmy przekonani, że wszystko idzie zgodnie z planem. Przemiły pogranicznik uświadomił nas, że jednoślad nie jest pojazdem uprzywilejowanym i poprosił o zajęcie swojego miejsca na końcu kolejki. W międzyczasie dołączyli do nas dwaj motocykliści z Puław. Wymiana doświadczeń uprzyjemniła dwugodzinną odprawę graniczną. Wjechaliśmy na Ukrainę. Po uzupełnieniu zbiorników tańszym paliwem, podążyliśmy szlakiem, który zasugerowali nam Ukraińcy zapoznani w kolejce. To był dobry wybór. Jakość dróg pozytywnie nas zaskoczyła. Spodziewaliśmy się czegoś dużo gorszego. Owszem, zdarzały się odcinki zapomniane przez drogowców, ale do Tarnopola dotarliśmy w dwie godziny zamiast sugerowanych przez nawigację trzech i pół.
Obrazek

Re: Wino to nie alkohol - jedziemy to sprawdzić

PostNapisane: wtorek, 14 sierpnia 2018, 07:46
przez seba
Na prośbę Michała wstawiam relację z kolejnego dnia wyprawy. Niestety z miejsca w którym jest nie może się zalgować na forum, maile tez nie idą. Kontaktujemy się przez WhatsApp.

12.08.2018 - dzień II
Dziś pozwoliliśmy sobie pospać troszkę dłużej. Krople spadające na parapet wydłużyły nasze poranne polegiwanie. Gdy tylko niebo dało zielone światło, ruszyliśmy w dalszą drogę. Każdy kolejny kilometr sprawdzał nastawy naszych zawieszeń. Nie było źle. Pokonywaliśmy kolejne dziury. Tankowanie, hot-dog, zbliżaliśmy się do kolejnej granicy. Skwar lejący się z nieba coraz bardziej dawał się we znaki. Przemiły pogranicznik wskazał nam drogę na skróty do odprawy paszportowej. Wymiana waluty, aktualizacja trasy, wjechaliśmy do Mołdawii. Czwórka, piątka, kto miał, to szóstka, brak dziur i znikomy ruch pozwalały na więcej niż na Ukrainie. Wszechobecne słoneczniki, kukurydza i czarnoziemy to tutejszy krajobraz. Około 18ej osiągnęliśmy nasz dzisiejszy cel. Styrcza to polska wioska w Mołdawii. Wieczorna uczta pod rozgwieżdzonym niebem u naszych rodaków dała okazję do rozmów i poznania tutejszej historii. Towarzystwa dotrzymywali nam motocykliści z Łomży, z którymi mamy nadzieję gdzieś jeszcze się spotkać.

Obrazek
Obrazek

Re: Wino to nie alkohol - jedziemy to sprawdzić

PostNapisane: wtorek, 14 sierpnia 2018, 17:53
przez seba
Putin nadal blokuje internet wiec wrzucam kolejny dzień.

13.08.2018 - dzień III
Śniadanie przygotowane z domowych produktów postawiło nas na nogi. Staś - nasz gospodarz - zabrał nas na pieszą wycieczkę po Styrczy. Odwiedziliśmy muzeum - Dom Polski oraz polską szkołę. 35-stopniowy upał nie zachęcał do zakładania motocyklowych ciuchów. Po czułych pożegnaniach ruszyliśmy jednak w dalszą drogę. Jedynym zaplanowanym przystankiem, na krótkiej - 180-kilometrowej trasie, był Orchej Stary - klasztor położony w malowniczym kanionie rzeki Raut. Wybór szybszej trasy okazał się nie do końca trafny. Aby dotrzeć do miejsca noclegowego pokonaliśmy 18-kilometrowy odcinek piaszczysto-szutrowo-tłuczniowy. Rosyjskie czołgi i karabiny - tego jeszcze nie było - to miasto Dubasari przywitało nas poważną kontrolą graniczną. Odwiedzamy kolejny "kraj". Ciężko będzie znaleźć flagę Naddniestrza, by nakleić ją na kufer.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Re: Wino to nie alkohol - jedziemy to sprawdzić

PostNapisane: środa, 15 sierpnia 2018, 12:36
przez seba
14.08.2018 - dzień IV
Zmierzając do największej na świecie winnicy nie zwracaliśmy już uwagi na czołgi i karabiny. Obyło się bez nieprzyjemności, sprawdzili dokumenty i kufry. Jechaliśmy dalej. Pozytywnie zaskoczyła nas obsługa winnicy Cricova, która przyjęła nas w języku angielskim. Wraz z przewodniczką Tatianą zwiedziliśmy podziemne, chłodne (12 °C) miasto wina. Zagadka wyjaśniona. Każdy w Mołdawii, niezależnie od wieku może zaopatrzyć się lub spożyć dobro narodowe - napój winogronowy, powstały w wyniku fermentacji.
Kiszyniów - krążą opinie, że jest to najbrzydsza europejska stolica. Musieliśmy to sprawdzić. Architektura nie porywa, ale jest czysto, przyjaźnie i niedrogo. Wracamy do Dubasari. Pokonujemy przejście graniczne. Meldujemy się w hotelu. Brak lodówki w pokoju zmusił nas do chłodzenia wina w spłuczce Cersanit. Dzięki temu siedzimy teraz nad Dniestrem i w blasku zachodzącego Słońca obalamy ferment oraz piszemy do Was te słowa.
Obrazek
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Re: Wino to nie alkohol - jedziemy to sprawdzić

PostNapisane: czwartek, 16 sierpnia 2018, 09:44
przez seba
15.08.2018 - dzień V
Chcąc skorzystać z dnia świątecznego, postanowiliśmy wyskoczyć gdzieś nad wodę. Szybkie śniadanie i pakowanie klapek, ręcznika i kąpielówek - zanim zrobiło się naprawdę gorąco - zmierzaliśmy w stronę Morza Czarnego. Oczywisty wybór padł na Odessę. Aby uniknąć jazdy tą samą drogą w dwie strony, udaliśmy się na południe Mołdawii. Problem pojawił się przy szlabanie. W miejscu tym nie pozwolono nam opuścić Naddniestrzańskiej Mołdawskiej Republiki. Na szczęście żołnierze z czerwoną gwiazdą wskazali nam najbliższy punkt do wjazdu na Ukrainę. Drogi znów pozostawiały wiele do życzenia. Koleiny rzucające cień wielokrotnie nie pozwoliły zmienić toru jazdy. Ruch, korki i bałagan uliczny w Odessie oraz żar lejący się z nieba sprawiły, że chęć zanurzenia się w morzu była nieodparta. Betonowe wybrzeże oraz tłok na jego piaszczystych fragmentach nie zachęciły nas do dłuższego pozostania nad słonym, ale ciepłym zbiornikiem wodnym. Tradycyjne Khachapuri czarnomorskiej Gruzji zaspokoiło głód. Mogliśmy ruszać na przejazd przez ważniejsze punkty na mapie miasta. Topiący się asfalt, gorąc bijąca z silników, ciągłe postoje na czerwonym świetle - chcieliśmy opuścić to piekło!
Wiele niezależnych od nas okoliczności sprawiło, że wracaliśmy na kwaterę po zmierzchu. Przed wyjazdem ostrzegano, aby tego unikać! Zwierzęta na jezdni, auta bez włączonych świateł, drogi bez oznakowania - przydarzyła się pierwsza awaria. Drgania i wibracje spowodowały, że przestał działać kierunkowskaz. Naprawa wymagała tylko wsunięcia złącza w instalacji. Cali, zdrowi i szczęśliwi dotarliśmy do celu.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Re: Wino to nie alkohol - jedziemy to sprawdzić

PostNapisane: piątek, 17 sierpnia 2018, 22:54
przez wojkek
16.08.2018 - dzień VI
Już parę minut po ósmej, po raz ostatni minęliśmy Dniestr. Krótki postój w okolicy Kiszyniowa minął na dotankowaniu zbiorników i załadowaniu kufrów prezentami. Ruszyliśmy w ponad pięciuset kilometrową podróż w stronę domu. Blisko dwie godziny zajęło nam przekroczenie "ostatniej granicy". Wjechaliśmy do Unii Europejskiej. Widać i czuć Europę. Drogi, auta, miasta i wsie pozytywnie się zmieniły od naszej poprzedniej wizyty kilka lat temu. Krajobraz zyskał na atrakcyjności. Pojawiły się zakręty, wzniesienia a nawet zaliczyliśmy kilka agrafek. Boki opon znów są czarne. Namiot wieziony od samego początku w końcu ujrzał światło dzienne. Rozbiliśmy obóz na kempingu Carta u podnóża Fogaraşy.
Obrazek
Obrazek

Re: Wino to nie alkohol - jedziemy to sprawdzić

PostNapisane: poniedziałek, 20 sierpnia 2018, 11:53
przez lewmichal
17.08.2018 - dzień VII
Poranna mgła, rozciągająca się od kempingu pewnie aż po szczyty gór, opóźniła godzinę wyjazdu. O dziewiątej, zwarci i gotowi, opuściliśmy bazę noclegową już w towarzystwie Słońca. Podążaliśmy drogą 7C, zwaną Transfogaraską. Emocji towarzyszącym przejazdowi nie ma co po raz kolejny opisywać. To trzeba przeżyć. Słońce było w zenicie, a my mieliśmy do pokonania jeszcze ponad 500 zaplanowanych kilometrów. Drogi 703H w Rumunii nie polecamy motocyklistom na szosowych oponach. Wybierzcie jakikolwiek inny objazd! Kolejne dziesiątki kilometrów mijały na próbach domknięcia opon i przycieraniu podnóżków. Zdarzały się fragmenty dróg, do których nie dotarło jeszcze unijne dofinansowanie. Na niektórych z nich można było nawet znaleźć jeszcze resztki asfaltu. Kolejne tankowanie, kalkulacja sił na zamiary, odpuszczamy słowackie Koszyce. Nocujemy na kempingu u bratanków w Debreczynie.
Obrazek
Obrazek
Obrazek

Re: Wino to nie alkohol - jedziemy to sprawdzić

PostNapisane: wtorek, 21 sierpnia 2018, 13:29
przez lewmichal
18.08.2018 - dzień VIII
Obudziliśmy się wcześnie. Nie było na co czekać. Skromne śniadanie z zakupionych wieczorem produktów zjedliśmy w trakcie zwijania obozu. Przemknęliśmy przez Tokaj. Słowacji prawie nie zauważyliśmy, a pierwszy postój na duży, polski obiad odbył się dopiero w Barwinku. Po przygodzie z osą w bucie motocyklowym, po kolejnych godzinach w siodle nareszcie dotarliśmy nad zalew Chańcza. Tutaj czekali już przyjaciele - motocykliści, z którymi nie widzieliśmy się już od roku. Wieczorne ognisko i dobra zabawa zakończyły przedostatni dzień wycieczki.
Obrazek

Re: Wino to nie alkohol - jedziemy to sprawdzić

PostNapisane: poniedziałek, 9 listopada 2020, 13:39
przez lewmichal
I zaległa wideorelacja
https://youtu.be/Isf7znX5miI