Strona 1 z 1

Przewrócone moto na parkingu "strzeżonym" HELP!

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 08:14
przez wujuwawa
Siemano!

Ide sobie rano na parking, gdzie stawiam moto (parking strzezony, płace 80PLN), patrze i ku*** oczom nie wierze.... Suzi lezy na lewym boku oparte na wysokości nóżek o moto które stało obok :zapytanie: :zapytanie: :zapytanie: , ku*** myślałem ze zap*****ole tego parkingowego :paluj: Parkingowy zdziwiony (moto stoją za plastikową kotarą) i odrazu stwierdził, ze moto sie samo przewróciło bo deszcz padał i ziemia zamokła i oni to mają w du**e :shock: - no i nerwy mi puściły w efekcie czego cieć uciekł do budy (nóżka złożona bez jakichkolwiek śladów, moto jakies 0,5m dalej niz stało, jeszcze dzien wcześniej wieczorem ze względu na fakt iż ktos zajoł moje miejsce, po zapytaniu gdzie mam postawic moto, parkingowy wskazał miejsce na takim mocno ubitym żwirze, jednak nie przekonany do żwiru (tym bardziej ze padało) znalazłem nieduzy płaski kamien, wkopałem go sobie w ten żwir, sprawdziłem stabilność, cacy) Po ochłonięciu dzwonie do właściciela, ten przyjezdza za godzine i to samo, ze to nie ich wina bla,bla - a czyja do ku*** nedzy sie pytam - MOJA??? Po krótkim monologu z mojej strony i pokazaniu co i jak właściciel stwierdził ze nie ma ubezpieczenia na wypadek szkody na parkingu i ze pieniedzy mi nie da bo on biedny jest!!! Ręce mi opadły ale zaproponowałem zeby poszukał winnego, który napisze mi oświadczenie i sprawa załatwiona (lusterko + klamka sprzęgła złamane, końcówka rączki wygieta, szyba wyskoczyła z owiewki - ale nie porysowana) to zapewnił mnie ze tak zrobi, a ja k**wa debil uwierzyłem...

I tera pytanie do Was. Co robic? Całe zajscie miało miejsce we wtorek rano. Wieczorem mi powiedział ze nie mógł sie dodzwonic, wczoraj ze nie ma jakiegos tam gościa. Wczoraj dałem mu ultimatum - albo oświadczenie albo kasa bo inaczej....??? właśnie, pytanie co dalej??? Wiem ze mozna założyc sprawe cywilno-prawną o uszkodzenie mienia - mam zdjecia i nawet nagrana rozmowe jak obiecywal ze sie dogadamy...

Co myślicie? Mieliście podobną sytuacje kiedyś??? Wqrfiony jestem strasznie, niby szkody nie duże ale chodzi o sam fakt... płacisz za parking, przychodzisz a tu taka jazda... niemoge normalnie....

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 08:20
przez firefox
Postarsz go sprawa w sadzie, jesli to nie pomoze to idz do sadu, tylko zastanow sie z tym nagraniem bo chyba nie mozna nagrywac rozmow bez zgody lub wczesniejszego poinformowania o nagrywaniu. Szkody masz, rachunek ze placisz za parking masz, zdjecia masz, wiec coz chciec wiecej. Szkoda, zen ie wzialem papierku, ze to u nich na parkingu sie stalo podpisanym przez nich. Trzeba bylo powiedziec ze potrzebujesz takiego zaswiadczenia do serwisu gdzie go naprawiaja. Ewentualnie odstaw moto do warsztatu, a rachunek daj parkingowcow.

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 08:54
przez Rabinger
nie ciakawa sprawa
albo się przyznają i wypłacą lub ureguluną z Tobą koszta
inna droga to sądowa.

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 10:14
przez wujuwawa
firefox napisał(a):tylko zastanow sie z tym nagraniem bo chyba nie mozna nagrywac rozmow bez zgody lub wczesniejszego poinformowania o nagrywaniu.


wiem, wiem z tych nerwów przez przypadek w telefonie który trzymałem w reku włączyło sie nagrywanie w dyktafonie :))) było to zupełnie nieświadome...


firefox napisał(a): Szkoda, zen ie wzialem papierku, ze to u nich na parkingu sie stalo podpisanym przez nich. Trzeba bylo powiedziec ze potrzebujesz takiego zaswiadczenia do serwisu gdzie go naprawiaja. Ewentualnie odstaw moto do warsztatu, a rachunek daj parkingowcow.


moto tylko podniosłem z wiadomych powodów ale cały czas stoi na parkingu w misjscu gdzie było zdarzenie, chyba lepiej nie zabierać moto dopuki czegoś nie bedę pewien...

a jeszcze najlepsze ze podczas rozmowy wlasciciela z cieciem usłyszałem słowa "..trzeba było go podniesc, powiedzieało by sie ze taki wjechał.." no zesz ku**a, co za cicie... naprawde mam przestępcze myśłi jak o tym wszystkim mysle...

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 10:44
przez firefox
wujuwawa napisał(a):a jeszcze najlepsze ze podczas rozmowy wlasciciela z cieciem usłyszałem słowa "..trzeba było go podniesc, powiedzieało by sie ze taki wjechał.." no zesz ku**a, co za cicie... naprawde mam przestępcze myśłi jak o tym wszystkim mysle...


A powiedz mi, jesli sprawe skierujesz do sadu to jak im udowodnisz, ze wjechal bezawaryjnie i cale zdarzenie stalo sie u nich na parkingu??? Dlatego skoro stoi to powiedz, ze rozmawiales juz w serwisie i potrzebujesz jakiegos swistka dla ubezpieczalni, ze moto rozwalilo sie u nich na parkingu bo inaczej ubezpieczenie Ci nie wyplaci (powiedzmy ze wykupiles dodatkowe ubezpieczenie od zdarzen losowych). Majac taki swistek bedzie znacznie latwiej w sadzie, tylko ze sad to ostatecznosc bo to zawsze zmarnowany czas, pieniadze niekoniecznie.

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 16:59
przez pegaz
Szkoda ze nie wezwales Policji. Mialbys protokol ze zdarzenia o uszkodzenie mienia. I sadze ze to by wystarczylo dla sadu. A teraz to bedziesz mial zabawe.

Uszkodzenia jak opisujesz nie za "mocno" kosztowne, takze ... decyzja nalezy do Ciebie.

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 17:03
przez wujuwawa
dobra, przygotowałem sobie oswiadczenie dla niego ze szkoda powstała na parkingu ble,ble,ble zobaczymy czy podpisze... jak bedzie mi cos sciemniał to robie raban, koniec ku**a tego dobrego...

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 18:10
przez adamRS
Prawidłowo :D

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 18:24
przez PozytywnieZakreconyWariat
wujuwawa, a masz dostęp do "regulaminu"parkingu?Równie dobrze może być to parking DOZOROWANY a nie STRZEŻONY(a to już bardzo ważne do sprawy).Lepiej to sprawdzić.
Bardzo ciężko będzie udowodnić,że motocykl stał CAŁY jak go odstawiałeś.Oni powiedzą że w takim stanie(po przewróceniu) go do nich wstawiłeś.
Ja tam zawsze wole zostawić na centralce,aniżeli kosie bocznej.Przynajmniej psychika spokojniejsza.Jeśli na kosie bocznej,to na biegu(co by się nie stoczył).

Dawaj znać co i jak :)

PostNapisane: czwartek, 27 maja 2010, 19:19
przez DiElektryk
Niestety raczej sprawa w ciemnej d...

Właściciel parkingu użycza miejsca i tyle wątpię aby był to parking strzeżony itp itd - a już na pewno nie za 80zł. Nawet w przypadku kradzieży nic nie wskórasz w takim przypadku. :(

PostNapisane: poniedziałek, 31 maja 2010, 08:08
przez wujuwawa
No i sprawa załatwiona pozytywnie. Troche szukania i załatwiania ale poszło - właściciel dał kase na części :diabel: Po załatwieniu sprawy przyjrzałem sie blizej uszkodzeniom i miło sie zaskoczyłem. Myśle ze kasa którą uzyskałem od właściciela pozwoli mi na wymienienie części na nowe + odstresowujący browar :mrgreen: Ciesze się ze sprawa skończyła się tak, a nie inczej poniewaz w regulaminie parkingu (na zewnątrz w malutkiej ramce) faktycznie widnieje zapis ze parking nie odpowiada za uszkodzenia w pojazdach, pozatym jest to parking "dozorowany", a nie strzeżony to podobno spora różnica, tak czy siak uwazajcie gdzie stawiacie swoje sprzęty i koniecznie pytajcie czy miejsce gdzie stoi sprzet ma ubezpieczenie na wypadek szkody lub kradzieży. Ja osobiscie zabieram sprzeta z tego parkingu bo nawet jak by go ukradli to gościowi mozna założyc tylko cywilno-prawną, co jak wiecie w Polsce trwa latami....

PostNapisane: poniedziałek, 31 maja 2010, 08:57
przez DiElektryk
Gratulejszyn :gitara:

PostNapisane: poniedziałek, 31 maja 2010, 09:47
przez firefox
wujuwawa napisał(a):No i sprawa załatwiona pozytywnie. Troche szukania i załatwiania ale poszło - właściciel dał kase na części :diabel: Po załatwieniu sprawy przyjrzałem sie blizej uszkodzeniom i miło sie zaskoczyłem. Myśle ze kasa którą uzyskałem od właściciela pozwoli mi na wymienienie części na nowe + odstresowujący browar :mrgreen: Ciesze się ze sprawa skończyła się tak, a nie inczej poniewaz w regulaminie parkingu (na zewnątrz w malutkiej ramce) faktycznie widnieje zapis ze parking nie odpowiada za uszkodzenia w pojazdach, pozatym jest to parking "dozorowany", a nie strzeżony to podobno spora różnica, tak czy siak uwazajcie gdzie stawiacie swoje sprzęty i koniecznie pytajcie czy miejsce gdzie stoi sprzet ma ubezpieczenie na wypadek szkody lub kradzieży. Ja osobiscie zabieram sprzeta z tego parkingu bo nawet jak by go ukradli to gościowi mozna założyc tylko cywilno-prawną, co jak wiecie w Polsce trwa latami....


No i jak z nim zalatwiles sprawe???

PostNapisane: wtorek, 1 czerwca 2010, 07:18
przez wujuwawa
Standartowo - przekonałem go ze moto samo sie nie przewróciło i ze to on jest odpowiedzialny za to zeby znaleść winnego, jezeli takowego nie ma to niech sam sie poczuje do odpowiedzialnośći...

Poszukałem części na allegro, powiedziałem mu ile, załatwiłem fakture i tyle ;)