Strona 1 z 2
"Stluczka" nie z mojej winy

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 10:56
przez Bielak
Nie wiemdzialem gdzie napisac wiec pisze tutaj. Dzisiaj jak jechalem do pracy mialem taka sytuacje: Kierowca samochodu podczas zmiany pasa z lewego na prawy nie zauwazyl mnie i zajechal droge. Szybko nie jechalem ale zatrzymac sie nie zdarzylem i polozylem moto. Gosciowi nic sie nie stalo (poswiecilem sie). Pomijajac fakt, ze nawet sie nie zatrzymal, nie pomogl wstac a co jeszcze lepsze uciekl. Ale dogonilem go. Spisalismy oswiadczenie, ze on jest winny i opisalismy sytuacje. I tu moje pytanie: Czy przysluguje mi jakies odszkodowanie od jego ubezpieczyciela? Bo jemu nic sie nie stalo. U mnie w sumie tez duzo nie: pogiety crash pad, obtarta owiewka i troche wydech.
Re: "Stluczka" nie z mojej winy

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 11:14
przez pegaz
Bielak napisał(a):Nie wiemdzialem gdzie napisac wiec pisze tutaj. Dzisiaj jak jechalem do pracy mialem taka sytuacje: Kierowca samochodu podczas zmiany pasa z lewego na prawy nie zauwazyl mnie i zajechal droge. Szybko nie jechalem ale zatrzymac sie nie zdarzylem i polozylem moto. Gosciowi nic sie nie stalo (poswiecilem sie). Pomijajac fakt, ze nawet sie nie zatrzymal, nie pomogl wstac a co jeszcze lepsze uciekl. Ale dogonilem go. Spisalismy oswiadczenie, ze on jest winny i opisalismy sytuacje. I tu moje pytanie: Czy przysluguje mi jakies odszkodowanie od jego ubezpieczyciela? Bo jemu nic sie nie stalo. U mnie w sumie tez duzo nie: pogiety crash pad, obtarta owiewka i troche wydech.
Zglos sie do jego ubezpieczyciela, ale swoja droga z gosciem ktory ucieka z miejsca zdarzenia nawet bym nie rozmaiwal o oswiadczeniu.

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 11:18
przez Nyuno
Jak masz oświadczenie, to jeszcze powinieneś dostać od niego dane jego zakładu ubezpieczeń, wraz z jego numerem ubezpieczenia i numerem rejestracyjnym pojazdu. Bez tego to nic nie zrobisz.

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 11:22
przez Bielak
Nyuno napisał(a):Jak masz oświadczenie, to jeszcze powinieneś dostać od niego dane jego zakładu ubezpieczeń, wraz z jego numerem ubezpieczenia i numerem rejestracyjnym pojazdu. Bez tego to nic nie zrobisz.
Mam jego dane, nr polisy, nr prawa jazdy, nr dowodu no i nr rejestracyjny samochodu.

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 13:38
przez Bandian
To nic jak atakowac ubezpieczyciela, na twoim miejscu bym "dorobil" cos jeszcze przy moto skoro ci wyplaca na wymiane nowego, bo tak moga uznac szkode za mala skoro jak piszesz "niewiele sie stalo" no i nie wiadomo tez jak dlugo bedziesz czekal na pieniadze
PS. pozdrawiam kolege z Pruszkowa


Napisane:
środa, 11 maja 2011, 16:16
przez Budzik
Bielak, napisz do Dariuusza, on jest teraz swiezo po drobnej stluczce o podobnym charakterze i wie co zrobic aby dostac $$$

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 17:07
przez Gof
Jak palant uciekł zostawiając cię na asfalcie to wzywałbym niebieskich, dostałby parę stów mandatu i punkty (chyba 6 pkt za spowodowanie zagrożenia w ruchu czy jakoś tak) to by się oduczył uciekania.
Co do "dorobienia" czegoś do moto to chyba nie przejdzie, bo zaznacza się części, które zostały uszkodzone, przynajmniej przy kolizji samochodem tak miałem. Ale można kombinować. Polecam załatwienie tego bezgotówkowo, sam tego nie robiłem więc nie wiem jak to dokładnie jest, ale jakbym swego czasu to zrobił to nie musiałbym dopłacać do naprawy.
Generalnie dzwonisz do jego ubezpieczyciela a potem przyjeżdża rzeczoznawca i ocenia szkody w moto, więc nic nie naprawiaj do tego czasu.
Co do tego czy jemu coś się stało to nie ma znaczenia, Twoje szkody pokrywane są z jego OC, a gdyby on miał jakieś szkody, to byłby wyłącznie jego problem - jak ma AC to poszłyby z jego AC, jak nie ma to musiałby naprawiać na własny koszt.
Tobie fizycznie coś się stało czy tylko szkody w moto?

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 17:31
przez brodaty_rider
Bielak, bez obrazy mistrzu ale dojeb... piździe uszy. Tak się nie robi. Jeśli koleś ucieka z miejsca zdarzenia to jest to przestępstwo ścigane z urzędu. Szczerze to gów... dostaniesz bo jeśli to tylko lakier to wiesz z takim to zero rozmowy i tylko przez policje

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 19:55
przez BiEdRoN
podstawowy błąd to brak niebieskich, przy tak małej szkodzie ubezpieczyciel może się wymigiwać

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 20:55
przez Schummi
ubezpieczyciel zawsze może się wykręcić bo jakiś czas temu weszło coś takiego że do każdej kolizji musi być wezwana policja i przez nich musi być spisana notatka... jak się uprą to bez tej notatki odmówią ci wypłaty jakiegokolwiek odszkodowania... złodzieje tacy jak ubezpieczalnie zawsze coś znajdą żeby nie płacić... smutne ale prawdziwe
ale próbuj i nie odpuszczaj, nawet jakbyś miał dostać 200zł


Napisane:
środa, 11 maja 2011, 22:01
przez Bielak
Odpowiadam zbiorowo:) Mi nic sie nie stalo. Ucirpial tylko motor. W sumie jakby tak podliczyc wszystko to wcale tak malo sie nie stalo. Crash pad do wymiany owiewka okazala sie peknieta wiec samo malowanie nie wystarczy. Wydech porysowany nie wiem czy poleruje sie takie rzeczy. Jesli nie to wymiana. Dekiel pod kopulka rozdzielacza porysowany. Jutro wybiore sie do PZU zglosisc sprawe. Zobaczymy co bedzie dalej.

Napisane:
środa, 11 maja 2011, 22:51
przez TasmaN
Podciagnij dodatkowo kask, spodnie i kurtke... rekawice. Mi niezle wyplacili za przeszlifowanie skory, spodni i rekawic.
ZTCW to nie licza raczej robocizny klejenia i malowania plastikow tylko zamienne czesci.

Napisane:
czwartek, 12 maja 2011, 07:16
przez Gof
[SCH]Marcin napisał(a):ubezpieczyciel zawsze może się wykręcić bo jakiś czas temu weszło coś takiego że do każdej kolizji musi być wezwana policja i przez nich musi być spisana notatka...
Możesz powiedzieć o tym coś więcej? Od kiedy tak jest? Teraz do każdego zarysowania na parkingu, nawet gdy sprawa jest oczywista i kierowcy chcą spisać oświadczenie, trzeba wzywać niebieskich?
jak się uprą to bez tej notatki odmówią ci wypłaty jakiegokolwiek odszkodowania...
Jakiś miesiąc temu lekko wgniotłem kolesiowi drzwi przy parkowanu samochodem (wjeżdżałem tyłem żeby zaparkować równolegle a on w tym czasie stanął po mojej lewej stronie, nie zauważyłem go bo patrzyłem do tyłu no i zarysowałem), spisaliśmy oświadczenie i nie było żadnego problemu, dostał kasę z mojego OC. Szkoda była minimalna, małe wgniecenie, u mnie nawet śladu nie było.
Zawsze wożę ze sobą oświadczenie sprawcy wypadku, takie coś co można kupić za parę zł na Statoilach (przynajmniej na rogu Połczyńskiej i Powstańców w Wawie). Już trzecie

Przydaje się w takich sytuacjach.
http://www.kielcecity.pl/files/pict/201 ... U1Nj_o.jpgzłodzieje tacy jak ubezpieczalnie zawsze coś znajdą żeby nie płacić...
Z mojego doświadczenia raczej zaniżają kwoty ale płacą.
A swoją drogą jaką ku*wą trzeba być żeby spowodować wypadek i zostawić kolesia na asfalcie... w pale mi się to nie mieści, nawet jak odruchowo uciekł to powinien po chwili wrócić.

Napisane:
czwartek, 12 maja 2011, 07:38
przez Nyuno
Bo motocykl. Jakby wjebał się w inny samochód, to by nie uciekał.

Napisane:
czwartek, 12 maja 2011, 08:16
przez brodaty_rider
gof, wiesz co są takie kurw... 3 lata temu jak kupiłem RS50 jechałem sobie i jest taki łuk na którym zawszę ale to zawszę nawet teraz na suzuki zwalniam do 30km/h no i kolesiowi chyba nie chciało się zwalniać zaczął wyprzedzać traf chciał że go wyniosło uderzył mnie w prawy bok ja odbiłem sie od niego zaje.. w krawężnik a później obudziłem się już leżąc na asfalcie a nade mną jakiś przypadkowy koleś a tamten spier ponoć aż się za nim kurzyło. Takich szmat jest wiele

Napisane:
czwartek, 12 maja 2011, 12:11
przez Schummi
gof, dzięki za zwrócenie uwagi

moje przeoczenie - nie doczytałem że sprawca napisał oświadczenie w którym przyznał się do winy. Rzeczywiście w takim wypadku nie musi być obecna policja...
jeszcze raz sorki że wprowadziłem w błąd, ale mój kumpel miał taką sytuację że gość się przyznał i było oświadczenie (ale nie mieli żadnego świadka) a później wszystkiemu zaprzeczył i kumpel gó*no dostał odszkodowania.

Napisane:
czwartek, 12 maja 2011, 13:12
przez Ronin
Przyznanie się do winy w oświadczeniu to niestety nie wszystko.
W skrócie mój przypadek, co prawda samochodowy:
Stoję na światłach a tu z tyłu BUM!!! Sprawa oczywista, gość jest winny, prosi aby nie wzywać policji bo jeszcze dostanie mandat. Wie, że jego wina i nie robi żadnych komplikacji.
Gdy zgłosiłem szkodę i podałem wszystkie dane sprawa wyglądała na załatwioną. Jakież było moje zdziwienie jak dostałem od jego ubezpieczyciela pismo, że sprawca jednak zmienił zdanie, teraz twierdzi, że to nie jego wina a oświadczenie pisał i brał winę na siebie bo był w stanie szoku. Zajebiście prawda!!!
Nic mi nie wypłacili. Wyjaśniono mi, że jakby była policja...
Mam nauczkę na resztę życia. Ale to oczywiście czarny scenariusz.

Napisane:
czwartek, 12 maja 2011, 18:52
przez ivan
Ronin, policja nic by nie dała. Na takiej samej zasadzie może wycofać zeznania tłumacząc się że był w szoku, wtedy sprawa trafia do sądu . Dziwię że że w Twoim wypadku sąd nie uznał jego winy.

Napisane:
czwartek, 12 maja 2011, 20:00
przez firefox
Nie zgodze sie, policja jest de facto sadem ostatecznym w tym temacie bo:
- przyjezdzajac na miejsce weryfikuje sytuacje i od razu okresla winnego
- spisuje protokol, sprawdza pojazdy
- WYDAJE MANDAT jesli nie bylo osob poszkodowanych a ich stanu zdrowia nie da sie okreslic w okreslonym czasie (w tym przypadku Policja nie moze wydac mandatu i sprawa jest kierowana do sadu grockiego a nastepnie w wiekszosci przypadkow grzywna)
Reasumujac, jesli policja uzna wine faktycznego winowajcy to on albo przyjmuje mandat albo nie, przyjmujac mandat nie masz co cofac zeznan.
Bielak super, ze nic Ci sie nie stalo i skoro jest to oczywiste to pozwol, ze pomartwie sie o swoj byly motocykl, kurcze szkoda mi go.
Az serce boli a oczy lzawia


Napisane:
czwartek, 12 maja 2011, 20:17
przez BiEdRoN
ja zawsze wzywałem niebieskich i nie miałem problemów z ubezpieczycielami, no chyba że winowajca chciał się dogadać, wtedy wypłata na miejscu $$$ i zawsze byłem zadowolony.
drogówka nie przepada za stłuczkami, mają przez to kupę roboty papierkowej.