Loku, a propos obrotów się z Tobą nie zgodzę. Ja wiem, że podajesz książkowe dane swojej maszyny, ale nie zapominaj, że masz silnik produkowany już w nowej technologii (np. chłodzenie masz płynem a nie olejem, stabilizację obrotów itp.). Osobiście każde jajko, jakie kiedykolwiek widziałem (wszystko starsze modele < 2003), bardziej lub mniej, ale na obrotach podryguje sobie lekko. Fakt - u jednych bardziej, u innych mniej, lecz chodzi o to, żeby było regularnie, jeżeli +/- 100, to żeby cały czas +/- 100 podrygiwał, żeby nie było sytuacji, że raz skacze o +50, potem -60, potem +100, potem -70 itp.
Kolejna rzecz - my nie liczymy spalania po to, żeby zaoszczędzać (już raz pisałem, wszak motocykl to nie autobus i jeździć normalnie trzeba), tylko po to, aby sprawdzić/pochwalić się, że ma się dobrze działający, zadbany i wyregulowany sprzęt. Inna rzecz, że nie wiem w jakiej firmie samochody firmowe są oszczędzane

Z tego co wiem, każdy nimi ciśnie ile wlezie nie przejmując się spalaniem. Różnica rzędu 0.4 litra w spalaniu jest niezauważalna

Tu chodzi o to, żeby spalanie nie było non-stop rzędu 8 litrów, bo to oznacza, że albo nie umiemy jeździć (ewentualnie nieumiejętnie piłujemy maszynę), albo mamy coś niewyregulowane.
Jeszcze inna kwestia - obroty powinny być tak ustawione, żeby motocykl dobrze się z nimi czuł. U mnie poniżej 1000 dosłownie się chłopak krztusi - chodzi, bo chodzi, ale prawie upada. Przy 1200+ już za głośny jest i ma się wrażenie, że odkręcona jest manetka gazu. Przy 1100 jest idealnie - ani nie wyje za głośno, ani nie odczuwa problemu ze zbyt wolną pracą. Oczywiście warto w tym celu zerknąć do serwisowej, żeby zobaczyć co zaleca producent.
No i nie zapominaj, że są ludzie, którym jeżdżenie "na żółwia" sprawia większą frajdę niż zasówanie high dynamic. Ja sam po długiej przerwie od moto, aż posikiwałem ze szczęścia, że siadłem w końcu na swoje kochanie i powolutku, delikatnie, wręcz delektowałem się samym faktem pracy motoru. Co kto lubi
