przez Łysolek » czwartek, 19 marca 2009, 08:38
jako pierwszy Imbrykowiec na forum napisze kilka swoich uwag na temat motocykla
1. OLEJ, najważniejsza rzecz w Imbykach, bez niego nie pojedziemy za daleko, sprawdzajmy jego poziom jak najczęściej, bo przy jego niedostatku lub braku wyrządzimy wielką szkodę motocyklowi
2. NIE CHCE ZAPALIĆ, przydarzyło mi sie to przy tzw. niskich temperaturach, jak nasz silniczek jest zimny to przeważnie nie chce zapalić, starajmy sie zawsze zapalać na odkręconym ssaniu, ale przy wciskaniu startera nie dodajemy gazu, bo zalanie świec gwarantowane
ja jak nie chce zapalić to stosuje tzw. samopych, czyli siadamy na motocyklu jak do jazdy, wrzucamy dwójkę, przekręcamy kluczyk ( tak aby sie kontrolki paliły ) , wciskamy sprzęgło i odpycham się nóżkami , po paru metrach puszczamy sprzęgło i motorek powinien nam "zagadać "
3.TYLNE ZAWIESZENIE ( porada Qurima z forum motocyklistów)
Muszę zapodać Wam porade która może uratować portfel. Pewnie wielu o tym wie ale może ktoś nie.
Otóz chodzi o tylne zawieszenie. Kiedyś miałem Suze RF600R która ma takie samo zawieszenia tylne jak GSX-f, GSX,GSF, GS500E itp. Dokładnie chodzi o dzwignię łączącą amortyzator z wahaczem. Są tam łozyska igiełkowe które dość szybko wymiękają. Warto to rozebrać i sprawdzić bo gdy pojawią się zewnetrzne oznaki zużycia (najpierw skrzypienie zawieszenia a później luzy) to będzie już za późno. Wtedy cały element będzie nadawał się do wymiany. Miałem tak w RF gdy pojawiło się skrzypienie rozebrałem to i zobaczyłem i jedno łozysko było tak zniszczone że większość rolek zamieniła się w pył, obudowa łożyska też zniszczona i gniazdo łozyska w owej dzwigni zostało wybite i zniszczone. Owa dźwignia to ten aluminiowy element z 3 otworami który łączy amorek na jednym koncu, na środku dochodzą do niego "dog bones" a drugim koncem jest mocowany do ramy.
Warto to rozebrać, umyć, skontrolować i obficie nasmarować. RF-ka miała ok.25 tys mil nalatane i była w git stanie a zawieszenie jednak dostało.
Dziś w pracy się nudziłem więc wziąłem Gixxefa na warsztat i rozebrałem to. A co ujrzałem w środku? Łozyska były zapieczone i zaklejone rdzą i błotem powstałym ze smaru i brudu. Umyłem to porządnie, przedmuchałem i stwierdziłem że jedna z tulei pracujących w łożysku ma już wyraźne "wżery" i będę musiał ją wymienic wkrótce. Reszta czesci i sam odlew jest OK, zdążyłem wyłapać usterkę zanim zrobił się klops.
Ogólnie robota nie jest mega-trudna jeśli macie centralną podstawkę. Wystarczy odkręcić 3 nakretki i wyciagnąc śruby. Wtedy koło z wahaczem opadnie swobodnie na glebę i cały element będzie można wyjąc i obmacać. Trochę trudny jest dostęp do przedniej śruby mocującej ów element ale klucz "poligon" 19 styknie. Reszta to klucze oczkowe 2 x 14 oraz 17 lub nasadka i grzechotka która ułatwi całe zadanie.
Tak czy inaczej, może się Wam przyda ta informacja. Warto to obadać zanim uszkodzi sie delikatny, aluminiowy odlew i łozyska igiełkowe.
Ostatnio edytowano wtorek, 6 kwietnia 2010, 08:41 przez Łysolek, łącznie edytowano 1 raz