Siemano!
Ide sobie rano na parking, gdzie stawiam moto (parking strzezony, płace 80PLN), patrze i ku*** oczom nie wierze.... Suzi lezy na lewym boku oparte na wysokości nóżek o moto które stało obok

, ku*** myślałem ze zap*****ole tego parkingowego

Parkingowy zdziwiony (moto stoją za plastikową kotarą) i odrazu stwierdził, ze moto sie samo przewróciło bo deszcz padał i ziemia zamokła i oni to mają w du**e

- no i nerwy mi puściły w efekcie czego cieć uciekł do budy (nóżka złożona bez jakichkolwiek śladów, moto jakies 0,5m dalej niz stało, jeszcze dzien wcześniej wieczorem ze względu na fakt iż ktos zajoł moje miejsce, po zapytaniu gdzie mam postawic moto, parkingowy wskazał miejsce na takim mocno ubitym żwirze, jednak nie przekonany do żwiru (tym bardziej ze padało) znalazłem nieduzy płaski kamien, wkopałem go sobie w ten żwir, sprawdziłem stabilność, cacy) Po ochłonięciu dzwonie do właściciela, ten przyjezdza za godzine i to samo, ze to nie ich wina bla,bla - a czyja do ku*** nedzy sie pytam - MOJA??? Po krótkim monologu z mojej strony i pokazaniu co i jak właściciel stwierdził ze nie ma ubezpieczenia na wypadek szkody na parkingu i ze pieniedzy mi nie da bo on biedny jest!!! Ręce mi opadły ale zaproponowałem zeby poszukał winnego, który napisze mi oświadczenie i sprawa załatwiona (lusterko + klamka sprzęgła złamane, końcówka rączki wygieta, szyba wyskoczyła z owiewki - ale nie porysowana) to zapewnił mnie ze tak zrobi, a ja k**wa debil uwierzyłem...
I tera pytanie do Was. Co robic? Całe zajscie miało miejsce we wtorek rano. Wieczorem mi powiedział ze nie mógł sie dodzwonic, wczoraj ze nie ma jakiegos tam gościa. Wczoraj dałem mu ultimatum - albo oświadczenie albo kasa bo inaczej....??? właśnie, pytanie co dalej??? Wiem ze mozna założyc sprawe cywilno-prawną o uszkodzenie mienia - mam zdjecia i nawet nagrana rozmowe jak obiecywal ze sie dogadamy...
Co myślicie? Mieliście podobną sytuacje kiedyś??? Wqrfiony jestem strasznie, niby szkody nie duże ale chodzi o sam fakt... płacisz za parking, przychodzisz a tu taka jazda... niemoge normalnie....
Ostatnio edytowano czwartek, 27 maja 2010, 08:16 przez wujuwawa, łącznie edytowano 2 razy