blue angel napisał(a):Witam.
Tak jak obiecałem napisze po krótce co się wydażyło. Otóż tak jak planowaliśmy ze znajomymi w trzy motory i jeden samochód pojechaliśmy z nad morza w góry. Trasa wyniosła łącznie 830 km. Plan był że jedziemy jednym rzutem ale trochę wymiękłem przed wyjazdem i stwierdziłem, że możemy to zrobić na dwa dni. Wyjazd był zaplanowany na 6 rano i jedziemy dokąd się da a jak nie możemy to stop i postój, spanie i reszta następnego dnia. Wyjechaliśmy o 6.40lekkie spóźnienie. Nie padało było super ciepło jazda piękna. Tankowaliśmy motory profilaktycznie co 200 - 230 km. Tankowań było cztery po drodze w tym jedno dłuższe połączone z obiadem. Jechało się na tyle dobrze że pojechaliśmy całą trasę w jeden dzień. Łączny czas przejazdu to niestety 14 godzin ale tak jak pisałem postoje były częste (na papierosa i hot doga na Orlenie). Nie było źle, plecy nie bolały, ręce nie odpadły, tyłki zostały na miejscu. Motory sprawowały się świetnie prędkości rzędu 120 - 180 km/h więcej z racji nowego motocyklisty w gronie nie było bo miał za wielki strach w oczach. Jedyne co się stało to pękła mi spaana wcześniej lewa stopka kierowcy (nigdy już nie pospawam tak istotnych elementów) reszte drogi musiałem spędzić na motorze z wkręconą śrubą. Może ktoś ma taką stopkę na sprzedaż chętnie odkupie bo jezcze nie znalazłem dla siebie. Droga powrotna po 10 dniach również 14 godzin, tak samo postoje bardzo częste (siku, hot dog, kawa, papieros) ale wrażenia super. Pod koniec miesiąca organizowany jest wyjazd motocykli od morza do gór ale z uwagi na pracę nie będę mógł tam jechać szkoda jedzie około 100 osób.
![]()
Resumując taki wyjazd świetny i polecam. Na początek może coś około 300 - 400 km ale później śmiało nawet i 1000
Zgadzam się. Dodatkowy plus to taki, że dzięki zakrętom nie cierpnie tyłekkosa1022 napisał(a):Ja zrobiłem 1120 km po Bieszczadach i powiem że wielka dupa
Nyuno napisał(a):No to ja zrobiłem 550 jednego dnia. Ale przyznam, że plecy, jak już dojeżdżałem do domu, to wręcz miałem pęknięte...
Cały dzień spokojnej jazdy, więc myślę, że jakby ktoś się sprężał lub miał lepszy sprzęt (taki co bez trudu te 260 leci) to w jeden dzień trzasnąć 800+ kilometrów to żaden wyczyn.Zgadzam się. Dodatkowy plus to taki, że dzięki zakrętom nie cierpnie tyłekkosa1022 napisał(a):Ja zrobiłem 1120 km po Bieszczadach i powiem że wielka dupaNo i nie wiem jak ty kosa, ale ja po 2 godzinach męczenia zakrętów miałem już dosyć, czułem brak pięknej prostej, gdzie można by było pocisnąć, a tak to przedział prędkości 30 - 80 na godzinę głównie.
Ale polecam każdemu - drogi w Bieszczadach są na prawdę niezłe
Powrót do Zloty, podróże, wyprawy, wspólne latanie...
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości